O 20-LECIU BKMR

rok 2015
to szczególny rok w naszej działalności. 20-ścia lat temu, grupa rybnickich Obywateli postanowiła reaktywować w Rybniku Bractwo Kurkowe założone przez naszych dziadów i ojców w 1924 roku, którego działalność rozwiązał hitlerowski okupant, sowiecki zaś, a po 1956 roku peerelowski podtrzymał.
Dopiero przełom 1989 roku, pozwolił organizacjom pielęgnującym regionalne tradycje, obyczaj i koloryt kulturalny swoich ojczyzn, odtworzyć swoja działalność.

a co było wcześniej
z pewnością trzeba się odnieść do historycznej konieczności powołania Bractw Kurkowych. Poniższy tekst w skrócie ujmuje sens naszej działalności, ale bez cierpliwości w zapoznaniu się z jego treścią, trudno będzie czytelnikowi zrozumieć kolejność rzeczy i konsekwencje poczynań.
Tekst powstał pod wpływem wydawcy miesięcznika „ na gruncie”, Marka Wawrzyniaka,  który z wrodzoną sobie prowokującą nachalnością pytał mnie co to za dziwne stowarzyszenie mało co znane, a roszczące sobie prawo do uznania i szacunku.
Starałem się obronić to prawo opisując po swojemu – nie jestem historykiem i całe szczęście – początki i powody powstania ruchu brackiego, zatem, zapraszam do lektury

 Dawno, dawno temu, w okresie historycznym zwanym średniowieczem, szczególnie zaś od XIII wieku, nastąpił gwałtowny rozwój społeczności skupionych w coraz liczniej pojawiających się miastach. W Polsce, w tym czasie osady miejskie rządzące się z dawna rodzimym prawem polskim, również podlegały tym przemianom i rozwojowi. Przyczyniły się do tego między innymi przywileje nadawane im przez możnowładców będących ich właścicielami, jak również korzyści wynikające z lokacji miast na prawie magdeburskim. Miasta się rozwijały, bogaciły, co korzystnie oddziaływało na zasobność sąsiadujących z mini ziem, to zaś przyciągało uwagę zarówno sąsiednich władców, jak i lepiej lub gorzej zorganizowanych bandziorów, którzy chcieli te dobra posiąść. Liczne wojny, najazdy i napaści były stosunkowo częste i stanowiły poważny problem dla społeczności miejskich.Ówcześni władcy nie byli w stanie zabezpieczyć wszystkich zasiedlonych miejsc na swoich ziemiach zawodowym wojskiem, te bowiem było przeznaczone do walki w polu lub obrony strategicznych miejsc ich włości. Miasta stawały się oczywistym celem najeźdźców powodując wielokrotnie ich niszczenie. Kiedy któryś raz mozolnie odbudowywany przez mieszczan majątek, znowu ulegał unicestwieniu, postanowili sami bronić swego życia i dobytku.Aby tym działaniom nadać największą skuteczność, ówcześni rajcy miejscy podjęli decyzję o zaangażowaniu w program obronny miasta  już zorganizowane grupy zawodowe takie na przykład jak cechy rzemieślnicze, gildie kupieckie czy też stowarzyszenia oparte o struktury kościelne. Mieszczanie nie zrzeszeni, organizowani byli w grupy związane z częścią miasta, w której mieszkali. Strategia obronna była prosta. Długość linii obronnych dzielono na ilość odcinków odpowiadającą istniejącym w grodzie organizacjom, przydzielano każdej z nich stosowną do ich liczebności i potencjału część murów wraz z  ich zapleczem /kwartał/, który mieli bronić oraz dbać o jego odpowiedni stan techniczny. Oczywistym jest, że tak zorganizowana obrona oparta o obywateli, którzy posiadali umiejętności, co najwyżej prania się kuflami w karczmie, musiała się uczyć rzemiosła wojennego i to w sposób zorganizowany. Rozwiązaniem było powołanie dla każdego odcinka osoby znającej sztukę wojenną, która to uczyła podległych sobie mieszczan wszystkich umiejętności związanych z skutecznymi metodami odparcia agresorów w tym także działania w zespole, udzielania sobie pomocy medycznej, gaszenia pożarów skutecznego przebiegu informacji itp. W ten sposób zorganizowani mieszczanie uczyli się wszystkich metod walki obronnej, w tym strzelania z łuków i kusz, a późniejszym czasie także z broni palnej.Zasady szkolenia przewidywały również manewry wojenne mające sprawdzić skuteczność szkolenia w sytuacji pozorowanej napaści. Tak więc stosowny sygnał dźwiękowy którym najczęściej było bicie w dzwony, wzywał obrońców na wyznaczone dla każdego z nich miejsce, na którym czekali już ich dowódcy. Z hurdycji, czyli drewnianych ganków wystających na zewnątrz szczytu muru obronnego, wprawiali się w miotaniu kamieni lub laniu wrzątku bądź smoły, z blanków szyli z łuków i kusz, strzelali z broni palnej i armat ćwicząc „oczy i dłonie w ojczyzny obronie”. Strzelano do tarcz i celów statycznych.   Po tej części manewrów następowała część najtrudniejsza, mianowicie strzelanie do celów ruchomych. Nie można było zawołać do napastnika „stój zbrodzieniu bym mógł dokładnie w ciebie wycelować”. Ta szuja nie tylko zasłaniała się przed skutkami strzelania, to jeszcze kluczyła, pełzała, biegła z różną szybkością utrudniając obrońcom skuteczne strzelanie. Wymyślono zatem ćwiczenia do celu ruchomego którym na początku był kogut przywiązany parometrową linką do palika wbitego w miejscu w którym potencjalny nieprzyjaciel znalazł się w zasięgu strzał i kul. Musiał być to kogut a nie kura bo ta wystraszona z reguły przywierała do ziemi i dawała się podziurawić bez trudu, kogut zaś jak usłyszał przelatującą strzałę wpadał w panikę i w oszalałych woltach próbował uciec swoim prześladowcom. Niestety linka na to nie pozwalała i w ten oto sposób nasi praprapradziadowie uczyli się jak pozbawić ducha, wrażego a na dodatek ruchliwego napastnika. Legenda mówi, że żywy ptak został zamieniony na drewnianą tarczę w kształcie kura po tym, jak jakiś średniowieczny pradziad grinpisu nie mogąc patrzeć na udręczone ptaki wykradł wszystkie koguty w całym grodzie i schował je bezpiecznie. Dowódcy najpierw wpadli we wściekłość nakazując odnaleźć ptaszyska choćby z pod ziemi, ale kiedy się to nie udało a ćwiczenia trzeba było kontynuować wybrnęli z kłopotu w ten sposób, że kazali wyciąć kształt koguta z drewna i zamocować go tak by można go było wprawić w ruch. I tak już zostało. Ćwiczenia kończyły się wtedy, kiedy żywy kur został zastrzelony lub, gdy jego drewniana imitacja została rozbita do ostatniej drzazgi. Ten, kto to uczynił zyskiwał tytuł sławę znakomitego strzelca, jak również stosowne przywileje łącznie ze zwolnieniem z wszelkich podatków miejskich. Dobre to były czasy, kiedy władze miasta szanowały najbardziej oddanych członków społeczności miejskiej Wszystko, co w ogromnym skrócie opisałem powyżej, stało się podwaliną powołania organizacji mieszczańskich o zasięgu ponadcechowym, które przygotowanie miasta do obrony przed zniszczeniem i grabieżą stawiały sobie jako cel podstawowy swojego istnienia.,. Organizacje te z powyżej opisanych racji były powszechnie zwane bractwami kurkowymi. Jak mówią dokumenty, pierwsze bractwo kurkowe powstało w 1007 roku w niemieckim mieście Hallstadt, następne w Műnster około roku 1010. Na ziemiach polskich pierwsze bractwa powstały w 1350 w Kcynii, 1426 w Żninie, ~1430 we Wrocławiu, ~1431 w Legnicy, 1442 w Opolu, 1447 w Lublinie i w1481 w Lubomierzu. Do podstawowych obowiązków bractw należało stałe szkolenie społeczności mieszczańskiej w umiejętnościach związanych z obroną miasta tak przed nieprzyjacielem jak i przed kataklizmami takimi jak powódź czy pożar. Skala oddziaływania organizacji brackich na życie miasta uzależniona była od ogólnej sytuacji politycznej, z czym wiązał się stopień zagrożenia bezpieczeństwa grodu, oraz od warunków lokalnych. Szkolenie obronne oparte było w znacznej części na doskonaleniu umiejętności strzeleckich mieszczan. Bractwa organizowały zawody strzeleckie kilka razy w roku. Z biegiem czasu, kiedy włodarze miast zorientowali się, że takie działania znakomicie integrują społeczność, że wprowadzają naturalną dyscyplinę, że wszystko, co się dzieje po zawodach buduje piękną tradycję i obyczaj, postanowili organizować je najczęściej jak to możliwe. Przykładem niech będzie decyzja władz miejskich w Lubaniu z 1610 roku, czy nakaz starosty krakowskiego księcia Jana Chrystiana, który w roku 1632 „nakazał odbywać mieszczanom w mieście Krakowie i ćwiczenia strzeleckie co niedzielę po kazaniu na tak długo, jak to będzie konieczne”. Stałe doskonalenie przez mieszczan indywidualnych umiejętności strzeleckich i realizacji zadań obronnych w zespole, spowodował sytuację, w której funkcjonowanie Bractw stawało się znaczącym elementem dla obronności Państwa. Miasta swym oporem spowalniały tempo marszu wszelkiej maści agresorów, a także jak nie dały się zaskoczyć, w znacznej części radziły sobie także z bandami opryszków i innymi amatorami łatwego zarobku. Przykładem na uznanie skuteczności tych działań niech będzie fakt, iż możni tego świata nadawali członkom Bractw prawo noszenia u boku białej broni, co w tamtych czasach było gestem niesłychanym i do tej pory było wyłącznym przywilejem „szlachetnie urodzonych”. Z biegiem czasu, przygotowywanie do obrony miast nie mogło już odbywać się na murach obronnych. Ćwiczenia strzeleckie wymagały budowy specjalnych obiektów przystosowanych do bezpiecznego doskonalenia umiejętności strzeleckich tym bardziej, że w znacznej części posługiwano się już wszelkiego rodzaju bronią palną. Najstarsza w Polsce ilustracja strzelnicy zamieszczona jest w kodeksie Baltazara Bohema z 1505 roku przedstawia mieszczan krakowskich strzelających z kusz do zatkniętego na żerdzi ptaka. Wraz z powstawaniem coraz liczniejszych i coraz lepiej przystosowanych do ćwiczeń strzelnic, powszechnym stało się cykliczne odbywanie strzelań ćwiczebnych o łubek, czyli o srebrną obręcz, która była nagrodą przechodnią. Trofea zdobyte na strzelaninach były przeróżne, od stosownych odznaczeń po żywego wołu jak to było w zwyczaju bractwa poznańskiego do 1828 roku. Pierwsze zawody krajowe organizowano na Śląsku. Reprezentacje różnych miast miały okazję skonfrontować swoje umiejętności we współzawodnictwie brackim. Strzelano do tarcz lub drewnianych ptaków umocowanych na żerdziach zamocowanych na różnych wysokościach. Zwycięzca oprócz należnego splendoru, otrzymywał nagrodę pieniężną, był koronowany wieńcem i otrzymywał tytuł najlepszego strzelca. Regułą było, że współzawodnictwo odbywało się w mieście, z którego pochodził zwycięzca poprzednich zawodów. Wszystkie te spotkania były dla braci kurkowej ważnymi zdarzeniami, ale najważniejszą dla bractwa kurkowego imprezą w roku było strzelanie o tytuł króla kurkowego. Miała ona zawsze nadzwyczaj uroczysty charakter i odbywała się zazwyczaj po Zielonych Świątkach. W strzelaniu królewskim mogli uczestniczyć wyłącznie członkowie bractwa. Jedynie goście honorowi tacy jak burmistrz czy starosta mogli oddać jeden strzał na otwarcie zawodów. Po zakończeniu współzawodnictwa brackiego, ogłoszeniu wyników i okazaniu wszystkim króla kurkowego, wieńczono go klejnotem królewskim, którym był zazwyczaj noszony na szyi wizerunek ptaka wykonany z szlachetnego kruszcu. Najstarszym zachowanym znak króla kurkowego, jest pochodzący z XV wieku klejnot kurkowy z Kościana, zaś najbardziej znanym, jest klejnot Bractwa Kurkowego z Krakowa ofiarowany mu przez króla Zygmunta Augusta w 1565 roku. Po dekoracji nowego króla, następował uroczysty pochód do centrum miasta w obecności gości honorowych, rajców miejskich, starszych cechów i gildii. W paradzie uczestniczyły również straże miejskie jako honorowa asysta, całość zaś była okraszona muzyką, śmiechem i żartami. Parada kończyła się w miejscu gdzie szacowne mieszczki przygotowały biesiadę, na której spożywano mięsa wszelakie przegryzając je kołaczami i popijając ulubionym napojem, czyli piwem. Zarówno zawodom jak i zabawie,
towarzyszyły loterie, targowiska na których poszczególne cechy wystawiały swoje produkty, jak i wszelkiego rodzaju gry wśród których kręgle cieszyły się największą popularnością. Podsumowując tamten czas, Bractwa Kurkowe sprawdziły się w realizacji swych celów ale ciągły, coraz dynamiczniejszy rozwój ludzkości, zmiany w jej sposobie życia, zachowaniu, kreowaniu coraz ambitniejszych celów, postępie technicznym wpływał w oczywisty sposób na ich funkcjonowanie. Cele dla których kiedyś powstały, musiały się transformować w przeciwnym bowiem razie groził im niebyt i zapomnienie. Ponieważ istnieją do dzisiaj, sprostały temu wyzwaniu a w jaki sposób, to już następna historia.

 rybnicka historia Bractwa Kurkowego
związana jest ze skomplikowaną historią na Śląsku po pierwszej wojnie światowej, a dokładnie po plebiscycie w którym społeczności zamieszkujące ziemie rybnicką, deklarowały swój związek ze swoją macierzą. Powstanie rybnickiego Bractwa w tych czasach, przedstawiamy na podstawie biuletynu wydanego przez rybnickie Bractwo Kurkowe w roku1929, w piątą rocznice powołania organizacji. I w tym przypadku proszę o cierpliwe zapoznanie się z tekstem. Rybniczanie szybko się zorientują, że znaczącymi członkami bractwa byli ich dziadowie i pradziadowie, a to może być ciekawe i inspirujące. Do czasu ogłoszenia wyników plebiscytu, w Rybniku istniała niemiecka organizacja strzelecka „schützengilde”, w skład której wchodziło również wielu Ślązaków. Jak pisze z goryczą brat Mandrysz „strzelnica, ongiś własność „res communis” Bractwa, sprzedaną została bezprawnie osobie prywatnej, sztandar przeniesiono potajemnie do Niemiec, schützengilde w Rybniku przestała istnieć „requist in pace”. Próbowałem uzyskać jakieś informacje o działaniach tej Organizacji, ale niestety nic nie wskórałem, a szkoda, bo chcielibyśmy poznać wszystkie stany strzeleckie działające w Rybniku. Może czytający mają wiedzę na ten temat lub wskażą nam jakiś trop.
Na początku 1924 roku Józef Mandrysz zaprosiwszy do współpracy Ludwika Wróbla, zwołał komitet organizacyjny dla założenia Bractwa Strzeleckiego opartego o zasady zgodne z zasadami i tradycją Strzeleckich Bractw Kurkowych.
W skład komitetu weszli: Józef Mandrysz, Ludwik Wróbel, Teodor Lelek, Maksymilian Sodoma, Juliusz Malik. Pierwsze zebranie konstytucyjne odbyło się 10 lipca 1924 roku w restauracji Józefa Mandrysza. Obecnych na zebraniu było 38 obywateli miasta i wszyscy bez wyjątku „ad unum omnes” zgłosili swoje przystąpienie do rybnickiego Bractwa.
Pierwszy Zarząd stanowili: prezes – Teodor Lelek /kapitan rezerwy/, wiceprezes Maksymilian Sodoma /przemysłowiec/,  I sekretarz - Ludwik Wróbel /mistrz krawiecki i restaurator/, II sekretarz - Józef Mandrysz /mistrz rzeźnicki i restaurator/, skarbnik - Maksymilian Basista /kupiec/, zastępca skarbnika – Franciszek Schulz /mistrz cukierniczy/. Ławnikami zostali – Ludwik Piechaczek /handlowiec/, Henryk Osiecki /restaurator dworcowy/, Franciszek Wieczorek /radny miejski/, Ludwik Machoczek /tartacznik/. Są to nazwiska rodzin rybnickich w znacznej części do dzisiaj funkcjonujących w Rybniku.
Już 14 września 1924 rybniccy Bracia brali udział w uroczystościach Bractwa Kurkowego w Mikołowie podczas których w strzeleckim współzawodnictwie zdobyli cztery złote i jeden srebrny medal oraz cenne nagrody. W tym samym roku Bractwo zostało członkiem Śląskiego Okręgu Bractw Strzeleckich.
Pierwsze strzelanie królewskie odbyło się w 26 października 1924 roku w Mikołowie. Honorowe tytuły zdobyli: króla kurkowego - Antoni GRZESIK / budowniczy/, I rycerza- Józef MANDRYSZ /restaurator/, II rycerzem – Franciszek HAŁACZ /zegarmistrz/.
W roku 1925 rybnickie bractwo zostaje przyjęte w poczet Zjednoczenia Bractw Strzeleckich.
W czasie swojej działalności do roku 1939, Bractwo aktywnie uczestniczy w uroczystościach publicznych, w tym obchodach świąt narodowych i kościelnych. Rok rocznie urządza strzelania o godność Króla Kurkowego oraz organizuje imprezy strzeleckie i kulturalne.
W uznaniu zasług dla jego działalności, do Bractwa wstępuje ówczesny burmistrz Rybnika WEBER przyjmując honorowy tytuł „INSPEKTORA BRACTWA” oraz starosta WYGLĘDA , tytułowany „PROTEKTOREM BRACTWA”.
Został też rozwiązany największy problem Bractwa, czyli strzelnica. Starą rybnicka strzelnicę zakupił dla Bractwa brat Józef MANDRYSZ, którą to wspólnym wysiłkiem przysposobiono do użytku. Strzelnica składała się z torów strzeleckich oraz budynku. Własna strzelnica była i jest celem podstawowym każdej organizacji Brackiej.
Wszystkie te twórcze działania przerwał wybuch drugiej wojny światowej. Do końca Bractwo starało się oddziaływać na społeczność Rybnika w sposób łagodzący narastającą agresję mimo iż coraz bardziej zdawano sobie sprawę iż konflikt jest nieunikniony.
Niestety nie wiemy, w jaki sposób zawieszono bądź rozwiązano Bractwo, co się stało ze sztandarem i wieloma innymi klejnotami Brackimi, gdzie mieściła się zakupiona i wyremontowana strzelnica. Wielu Braci poległo podczas działań wojennych na jej wszystkich frontach a Ci, którzy przeżyli niechętnie mówili na temat Bractwa znając stosunek władz PRL do tego typu Organizacji. Jedno jest pewne.
Strzeleckie Bractwo Kurkowe było chlubą Rybnika. W ciągu pierwszych 15 lat działalności, w szeregach Bractwa służbę społeczności Rybnika pełnili najlepsi synowie Ziemi Rybnickiej, dla których pojęcie honoru, patriotyzmu, poświęcenia dla innych, nie było czczym hasłem. To zaszczyt dla współczesnych, módz pochwalić się takimi protoplastami.

reaktywacja Bractwa Kurkowego Miasta Rybnika
Rok 1995 - W Rybniku grupa mieszczan pod kierownictwem Eugeniusza Gutkowskiego reaktywowała Bractwo Kurkowe. Pierwszym hetmanem obrany został rybnicki przedsiębiorca, Eugeniusz Gutkowski. Bractwo w owym czasie mocno oparte było o struktury i możliwości rybnickiej Ligi Obrony Kraju. Spotykano się w jej siedzibie tworząc nowe zręby organizacji oraz korzystano z administrowanej przez LOK strzelnicy na rybnickim Paruszowcu, przywracając tradycję wprawiania się w używaniu wszelkiej broni czarnoprochowej.
następne lata, to stały rozwój bractwa podany w kalendarzowym skrócie :
 
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

1998

-

 

-

pierwsze mundury, łańcuchy funkcyjne, logo bractwa – według pomysłu brata Bogdana Smolaka

I król kurkowy – brat Adolf Siemaszkiewicz

1999

-

-

budowanie struktur brackich

II król kurkowy – brat Lech Gęborski

2000

-

 

-

pierwsza autorska impreza czarnoprochowa rybnickiego Bractwa – strzelanie

„na 100 hetmańskich kroków i „o nagrode Królowej Pani”

III Król Kurkowy - brat Adolf Siemaszkiewicz

2001

 

-

-

wprowadzenie aktualnego do dziś  kroju mundurów

IV Król Kurkowy - brat Wincenty Klyta

2002

-

 

 

 

 

-

pierwsze widowisko przedstawiające w formie widowiska plenerowego obyczajów,

kolorytu i faktów XII Rybnika. Widowisko zostało opracowane i przeprowadzone

na rybnickim rynku z Młodzieżową Radą Miasta Rybnika oraz szkołami

ponadpodstawowymi miasta

wizyta braci z Dorsten

V Król Kurkowy - brat Leszek Maryański

2003

-

-

rewizyta w Dorsten

VI Król Kurkowy - brat Piotr Szczyrbowski

2004

-

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

-

rok osiemdziesiątej rocznicy działalności brackiej w Rybniku. Z tej okazji

rybnickie Bractwo wraz z Muzeum w Rybniku zorganizowało wystawę

„Historia kurkowych bractw śląskich na przykładzie działalności rybnickiego Bractwa”

W salach muzeum pokazano sztandary, stroje, tarcze i inne trofea brackie, broń

oraz dokumenty. Zwiedziło ją wieleset osób co wynika z wpisów do księgi wystawy.

Drugim elementem obchodów był uroczysty koncert w wykonaniu uczniów

Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia imienia Karola i Antoniego Szafranków. Gośćmi Bractwa byli poseł do parlamentu europejskiego Jan Olbrycht, władze samorządu Rybnika i powiatu rybnickiego a także wielu przedstawicieli organizacji pozarządowych działających na śląskiej Ziemi. Wśród zaproszonych gości były również delegacje niemieckich miast Dorsten i Ojrasburg. Po koncercie wręczono tytuły „HONOROWY CZŁONEK BRACTWA” Muzeum w Rybniku oraz Szkole Muzycznej w Rybniku

Trzeci element to poświecenie sztandaru bractwa przez biskupa Gerarda Bernackiego i ustanowienie kapelanii brackiej z kapelanem ks. Franciszkiem Radwańskim

VII Król Kurkowy – brat Zbigniew Pacia

2005

-

 

 

 

 

-

zainicjowanie w bractwie, - wg pomysłu brata Leszka Maryańskiego - 

comiesięcznych spotkań, które nazwano „podkurkami”. W ich ramach odbywać się miało współzawodnictwo strzeleckie o tytuł najlepszego strzelca roku.

Tytuł ten w roku 2005 zdobył brat Adolf Siemaszkiewicz nauczyciel i mistrz, który wychował wielu świetnych strzelców.

VII Król Kurkowy – brat Bogdan Górak

2006

-

 

-

-

-

podjęto decyzje o budowie strzelnicy brackiej, której usytuowanie zaproponował

brat Marek Uszacki

hetman Bractwa -  brat Krzysztof Urbańczyk

strzelec roku – brat Marek Harczuk

IX Król Kurkowy – brat Jerzy Miś

2007

-

-

-

-

-

pierwsze spotkanie noworoczne uroczyście podsumowujące poprzedni rok bracki

budowa strzelnicy brackiej w Jejkowicach

hetman Bractwa - brat Piotr Kurek

strzelec roku – brat

X Król Kurkowy – brat Piotr Kurek

2008

-

-

-

rozpoczęcie akcji „insygnia miejskie”

kontynuacja budowy strzelnicy

strzelec roku – brat

XI Król Kurkowy – brat Marek Harczuk

2009

-

 

-

-

-

decyzja o podjęciu przedsięwzięcia obywatelskiego „motocykl ratowniczy dla Rybnika”

kontynuacja budowy strzelnicy

strzelec roku – brat

XII Król Kurkowy – brat Marek Uszacki

2010

-

-

-

-

kontynuacja przedsięwzięcia obywatelskiego „motocykl ratowniczy dla Rybnika”

zakończono budowę strzelnicy i oddano ją do użytku

strzelec roku – brat

XIII Król Kurkowy – brat Adolf Siemaszkiewicz

2011

-

 

-

 

-

-

przekazanie motocykla ratowniczego Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu nr 3 w Rybniku

pierwsze turniej strzelecki młodzieży szkół ponadpodstawowych im. Czesława Grzeni

strzelec roku – brat

XIV Król Kurkowy – brat Sławomir Sikora

2012

-

-

strzelec roku – brat

XV Król Kurkowy – brat Józef Klink

2013

-

 

-

-

pozyskanie siedziby bractwa w Zespole Szkół Technicznych w Rybniku przy ul. Kościuszki 5

strzelec roku – brat

XVI Król Kurkowy – brat Marek Harczuk

2014

-

-

strzelec roku – kolega Stanisław Darłowski

XVII Król Kurkowy – brat Stefan Zaik